Czemu w Polakach jest tyle nienawiści? – Nanga Parbat

Nanga Parbat

Zaczynam ten post już kolejny raz, sama nie wiedząc, co właściwie chcę nim osiągnąć. Tematem bloga jest przecież zupełnie coś innego. Jednak odczuwam silną potrzebę, by to zrobić. Słowa same cisną mi się na usta, jest tyle rzeczy, jednak wciąż coś nie pasuje. Czegoś brakuje.

Jeśli jest ktoś, kto nie wie o całej sytuacji, to niech sobie otworzy jakąkolwiek stronę z informacjami. Tam będzie wszystko opisane. Godzinowo. Od wczoraj każdą wolną chwilę spędzałam na twitterze, by być na bieżąco z wydarzeniami, które miały miejsce na Nanga Parbat. Sama nie spodziewałam się, że zaangażuję się aż tak.

Siedzę w ciepłym mieszkaniu, nie znam się na wspinaczce, ba, nigdy nie byłam w górach. Nie wyobrażam sobie też odczuwać takiego mrozu. I nie rozumiem też dlaczego Polacy tak nienawidzą. 

Wiadro pomyj wylane

Nie będę tutaj pisać więc o górze. O ich przygotowaniu, o mojej perspektywie na akcje ratowniczą. Napiszę o tym, jak ludzie potrafią rzucać w siebie jadem, wyzwiskami, obelgami bez zastanowienia. Osądzają również szybko wszystkich i wszystko dookoła.

Jak wspominałam już, od wczoraj jestem na twitterze praktycznie non-stop. Zaobserwowałam dużo wiadomości wsparcia, nadziei, miłości, wielu do ostatniej chwili wierzyło po prostu. Jednak zatrważająco dużo było też tych nienawistnych. “Dlaczego nie wykupili sobie ubezpieczenia? Teraz płacimy to z podatków.” znalazło się także parę “głupia Francuzka go zostawiła! To przez nią nie żyje!” oraz “Czemu ratownicy nie weszli po Polaka? Mogli ją zostawić przecież, ona nie jest ważna”  nie brakowało również hejtu w stronę samego czapnika “Głupi był ten Tomek, po co tam lazł?” albo “Idiota, narażać życie dla jakiejś tam góry.” Oczywiście wszystko to tutaj zostało złagodzone, bo przecież nie chciałabym umieszczać na blogu tylu przekleństw.

Po co?

Każdy ma swoje zdanie, rozumiem, że każdy chce je wypowiedzieć. Dla tych ludzi nieważna była rodzina, która również przeglądała te wpisy, nieważne było to, że tym “swoim zdaniem” ranią innych ludzi. Nie chcę naprawdę się rozwodzić ale jest jedna rzecz, którą muszę napisać.

Gdyby kontynuowanie akcji ratowniczej było możliwe, to ona by dalej trwała. 

Ludzie, którzy poszli ratować tę parę, poszli z własnej, nieprzymuszonej woli. Poszli, bo chcieli pomóc. Gdyby nie chcieli, to by ich tam nie było w ogóle. Mogli to olać na dobrą sprawę, tak? Poza tym, dobry ratownik, to chyba żywy ratownik, z tego co się orientuję.

Nie rozumiem, jak można tak osądzać wszystko, tak jakby te góry były spacerem po parku, albo chodziło o ściągnięcie kota z dachu. Jakie podstawy trzeba mieć i kim w ogóle trzeba być, żeby rzucać mięsem we wszystko dookoła. Jaki cel ma tak naprawdę ten wpis? Myślę, że to bardziej apel. Nie zakładajmy, póki nie wiemy nic o temacie, a nawet jeśli wiemy, to nie rańmy innych ludzi naszymi słowami.

Dlatego proszę. Może akurat autorzy takich wpisów się tutaj pojawią. Nie nienawidź innych ludzi. Nie pluj jadem na prawo i lewo.
Każdy człowiek jest ważny.  

Sama również potrzebowałam z siebie to wyrzucić. 
Na ten moment z tego co wiem nie jest przewidziana dalsza akcja ratunkowa dla Tomka.
Pozostaje mi tylko złożyć kondolencje rodzinie i przyjaciołom. 

'Chciałbym zjednoczyć wszystkie twoje stany i napadając tobą na siebie, wprowadzać pokój.' eng/pl/nl.
  • Maria

    Wiesz co przerażają mnie te same rzeczy co Ciebie, dobrze, że o tym piszesz. Ja kiedyś siedziałam osłupiała przed komputerem i czytałam, jak internauci wylewali wiadro pomyj na człowieka, któremu przed chwilą zmarł syn…
    Mam podobny wpis u siebie, jest to zupełnie pierwszy wpis, jeśli chcesz zajrzyj 🙂
    https://redheadthoughts.wixsite.com/2018/blog

    • Ania

      Niestety jakkolwiek chciałabym poruszyć czyjeś serce, tak chyba nie dam rady. Z jednej prostej przyczyny. Ludzie w internecie są zbyt anonimowi.

      Na bloga z chęcią wpadnę. 🙂

    • Alicya Oss

      Próbowałam wejść, ale strona nie istnieje 🙁

  • Niestety człowieczeństwo zanika. Łatwo jest wylewać pomyje w internecie, ciężko byłoby spojrzeć żonie zmarłego w oczy i powiedzieć “co za debil, że tam poszedł”. To, jak ludzie się zmieniają, widać w codziennych sytuacjach, nie tylko tak dramatycznych jak ta… Mogę mieć tylko nadzieję, że nie będzie coraz gorzej