Holenderskie Spotkania #10 – Czerwona dzielnica w Amsterdamie. :o

 

Red light district.
Czyli chyba coś, o czym słyszał każdy.
Tak, popiszę trochę o tym.
Nie, nie znajdziesz tu zdjęć prostytutek. Nie ten blog. 😀

Mój telefon wysiada, gdy nie ma światła słonecznego. 🙁

Jeśli jednak nie wiesz

Czerwona dzielnica jest miejscem, w którym możesz znaleźć panie lekkich obyczajów. Nie muszą się one tam chować, co więcej, one się tam pokazują światu. Taki burdel na skalę osiedla. Spokojnie jednak, zwykły człowiek z ulicy nie widzi ich nago na całe szczęście. Głównie jest to atrakcja turystyczna dla osób, które po prostu zwiedzają Amsterdam. Kobiety jednak naprawdę  tam zarabiają. I to dużo. Pewnie ja tyle przez miesiąc nie mam, co one w kilka nocy.
Czemu tak to nazwali? Bo dziewczyny stoją w oświetlonych na czerwono gablotach i generalnie próbują sobie upolować jakiegoś amanta, który opróżni przed nimi zawartość swojego portfela. 🙂

Fakty bardziej i mniej ciekawe

Czy legalne? No tak, prostytucja nie jest zakazana w Holandii, więc i taki twór też ma prawo bytu. Nawet mogę ci powiedzieć, że policja podobno czuwa nad bezpieczeństwem prostytutek. Nie wiem na ile to prawda, bo ja tam w sumie żadnego policjanta nie widziałam. Choć może nie zwracałam wtedy na to uwagi po prostu.
Ile kosztuje niebywała przyjemność obcowania trochę bliżej z panią z gabloty? Tutaj znalazłam blog jednej takiej, na którym jest napisane, że stawka zaczyna się od 50 do 100 euro za 15 minut. W tym zazwyczaj są jakieś podstawowe usługi, a jak masz jakieś specjalne życzenia, to cena już zależy od tego co sobie wymyśliłeś i potrafi być dużo większa.
O co chodzi z tymi niebieskimi gablotami? No, to takie bardziej ostrzeżenie, że osoba za szybą się kobietą nie urodziła. To są okna transseksualistów.
Ile kosztuje wynajęcie gabloty? Ceny się wahają, ale wynajęcie małego stanowiska to koszt około 85 euro za dzienną zmianę i 115 euro za nocną zmianę. Nie muszą tam też sprzątać, bo robi to specjalna ekipa wynajęta przez właściciela. Nie pomyśl sobie jednak, że jest jeden facet, co ma je wszystkie, o nie. Jest spora grupa tych ludzi. Prostytutki też tam nie śpią ani nie mieszkają, jest to zakazane.

Moje przemyślenia

Widziałam Czerwoną Dzielnicę dwa razy. Raz, jak było widno, to po prostu przeszliśmy przez nią przypadkiem, zmierzając gdzieś indziej. O tej porze było raczej pusto za szybami, choć parę dziewczyn pracowało. Drugi raz poszliśmy tam z premedytacją (i mapami google) już gdy było ciemno, późnym wieczorem, zwabieni ciekawością. Masa ludzi, ogromny gwar, chaos, tłum, wszędzie czerwono i oczywiście dziewczyny za szybami.
Myślę, że więcej było tam chyba jednak osób, które tak jak my, przyszły tylko popatrzeć niż tak naprawdę klientów. Choć jeśli ta dzielnica istnieje, to znaczy, że jej finanse są stabilne. Podsumowując, to czy chcemy, czy nie, najstarszy zawód świata nie bez powodu otrzymał swój tytuł. Zapracował na niego bardzo dobrze i myślę, że ten temat zawsze będzie się przewijał przez świat. Moje odczucia? No ja osobiście nie mam szacunku do takich kobiet. Poszłam z ciekawości, więcej pewnie tam nie wrócę, bo na mojej liście są kolejne miejsca do zwiedzania.
Tak szczerze, to może ze dwie ładne dziewczyny naliczyłam. Nie wiem co potencjalni klienci w nich widzą. 😀

No, a tak między nami, to jeśli ktoś po napisaniu przeze mnie tego posta, przeszukiwałby moją historię przeglądarki, to mógłby pomyśleć, że sama chcę się prostytuować. 😀

Podoba ci się? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. :D
 No, to do następnego!
Ania.

'Chciałbym zjednoczyć wszystkie twoje stany i napadając tobą na siebie, wprowadzać pokój.' eng/pl/nl.
  • Pamiętam, ze rzeczywiście nie było zbyt wiele “klasycznie” ładnych kobiet. Były za to rozmaite 😀 pamiętam jedną starszą Panią, siedziała w gablocie jak za karę. Ciekawe, czy coś zmusiło ją do tego?

    • Ania

      Z tego co pisała na blogu ta jedna z dziewczyn, to podobno nie ma tam zmuszania. Ale blog nie jest anonimowy, więc może nie mogła napisać prawdy po prostu. To jedna z tych rzeczy, których się chyba nigdy nie dowiemy. 🙁